Dlaczego warto postawić na naturalną pielęgnację.

Z własnego doświadczenia wiem, że zmiana wieloletnich nawyków jest niesamowicie trudna. Każdy kto przeszedł drogę zmiany nawyków żywieniowych, zdrowotnych, każdy, kto kiedykolwiek przeżył swój przełomowy moment, kiedy ruszył z kanapy i w pocie czoła stoczył walkę z samym sobą podczas pierwszej przebieżki, wie, że to jest coś, co po prostu bywa trudne :) Równie trudne jak początek, jest wytrwanie w nowych postanowieniach. Tak już chyba po prostu jest, że lubimy wracać na utarte ścieżki, nawet jeśli nic w tym dla nas dobrego. Skąd zatem wziąć motywację do zmiany? Ja lubię po prostu wiedzieć. Dlaczego warto, po co to robię, jakie są plusy, czy są minusy etc. To jest naprawdę solidny początek. Potem, kiedy przychodzą pierwsze efekty, kiedy pewnego dnia stwierdzisz, że czujesz się o niebo lepiej a Twoja skóra lśni, kiedy zaczniesz dostawać pytania „jak Ty to robisz, że ….” każdy kolejny krok przestaje być przymusem.



Ale od początku.

 

Trend slow life od jakiegoś już czasu bardzo mocno przybiera na sile. I tak dotarło do nas jak ważne jest właściwe odżywianie, jakie znaczenie ma dla nas ruch. Czy w takiej samej mierze zrozumieliśmy, jak ważne jest to, czym codziennie (kilka razy dziennie) częstujemy swoją skórę ? Czy mamy już wystarczającą świadomość tego, że to co kładziemy na skórę, równie dobrze można położyć na talerz i zjeść ? Nie ? No to zaczynamy.

 

Nałóż sobie na talerz parafinę – pochodną ropy naftowej. Dlaczego by nie, przecież codziennie smarujesz się balsamami i kremami z dużą zawartością parafiny. Swojemu dziecku dosyp do kaszki talku – tego samego, który jest składnikiem zasypek dla niemowląt, często zanieczyszczonego kancerogennym azbestem.

 

A może troszkę aluminium ? Kto by chciał źle pachnieć.. no to siup jakiś komercyjny dezodorant. A tam powszechnie używane aluminium właśnie. Przedostaje się do organizmu, gdzie zaczyna się kumulować. Negatywnie wpływa na układ rozrodczy i immunologiczny, odkłada się w mózgu powodując zaburzenia neurologiczne. Ta silna neurotoksyna jest także podejrzewana o ścisły związek z chorobą Alzheimera. Jest też prawdopodobnie głównym winowajcą plagi zachorowań na nowotwór piersi.

Tak to mniej więcej działa, skóra to nasz największy organ. Nosisz jej na sobie jakieś 4 kg, w przybliżeniu to średnio 2 metry kwadratowe. Teraz pomyśl, że to sa 2 metry powierzchni chłonącej. Na pewno znasz powiedzenie, ze skóra pije (np. jakiś kosmetyk ) jak gąbka. Czy w obliczu tych faktów naprawdę jest na wszystko jedno, co ta „gąbka” wchłania ?



Nie o to jedynak chodzi, żeby straszyć. Strach nie jest ani dobrym doradcą, ani właściwą motywacją.



Wyjaśnijmy wątpliwości.



Jeśli przykład z włączeniem tych wszystkich szkodliwych substancji do swojego menu nie zrobił na Tobie wrażenia, przeanalizujmy po kolei dlaczego warto.

 

Zacznijmy od wątpliwości. Tu najczęściej w dyskusjach pojawiają się trzy aspekty :



Od lat stosuję komercyjne kosmetyki i nie mam żadnych problemów. I co więcej – działają !

To niestety jest najbardziej przerażające: właśnie dlatego całymi latami pozostajemy w błogiej nieświadomości. Bardzo często nie wiążemy występujących chorób ze stosowanymi produktami kosmetycznymi. Czy powiązałaś kiedykolwiek astmę lub przewlekły stan zapalny zatok ze stosowaniem farb do włosów, lakieru i pianek do stylizacji, malowaniem paznokci ? A i owszem, to może być główny winowajca. Czy wiesz, że cząsteczki parafiny latami kumulują się w Twoich organach ? Tak samo rzecz ma się ze wspomnianym wcześniej aluminium. Być może właśnie fakt, że efekty wystąpią czasami dopiero  po latach decyduje o tym, że nie uświadamiamy sobie jak wielkie zagrożenie niesie chemia kosmetyczna.



Chemia jest wszędzie, od tego nie da się uciec.

Przecież wiemy, że to nie jest prawda :) Wciąż masz wybór, a od Twoich świadomych, konsumenckich wyborów wiele zależy. Dlatego tak istotne jest, by po prostu wiedzieć. By czytać składy i mieć choćby podstawową wiedzę o najbardziej szkodliwych substancjach stosowanych w kosmetyce komercyjnej / nasza Polityka Składników  tutaj -> KLIK



 Zanieczyszczenie środowiska? Cierpienie zwierząt ? Tak już jest, nic nie zależy ode mnie, nie mam na to wpływu…

Mamy ogromny wpływ dzięki naszym codziennym wyborom. Możesz nadal kupować kosmetyki produkowane przez firmy testujące na zwierzętach. Możesz nadal inwestować swoje pieniądze w tony plastikowych opakowań, które będą zalegać na tej planecie przez kolejne dziesiątki tysięcy lat.. Możesz też bez oporów kupować produkty firm, które prowadzą rabunkowe działania pozbawione elementarnego poszanowania w zakresie pozyskania surowców naturalnych i siły roboczej.

 



Skupmy się jeszcze na pozytywach.



Dlaczego pozostanę przy kosmetykach naturalnych ? Najważniejsze powody są dwa: to nie szkodzi i to działa. I myślę, że wiem co mówię, bo po zielonej stronie jestem od dobrych kilku lat. Otwarcie sklepu z kosmetykami naturalnymi i organicznymi również było tego efektem, a nie przyczyną.



A teraz posłużymy się praktyką : wejdź do łazienki i przeanalizuj pierwszy z brzegu kosmetyk pod względem składu.  Obstawiam, że szampon „pokrzywowy” będzie miał ekstrakt z pokrzywy na szarym końcu długiego składu INCI. Oznacza to mniej więcej tyle, że zawartość tego składnika, który dumnie pojawia się w nazwie i ma Ci się kojarzyć z naturą, jest znikoma, graniczy z zerem i praktycznie w żaden sposób nie odczujesz jego dobroczynnego działania. Za to owszem, odczujesz na własnej skórze obecność w składzie tego, co pojawia się najwyżej ( i czego jest najwięcej ) SLS, SLES, konserwanty itd. Skoro już jesteśmy przy konserwantach, czy wiesz o tym, że konserwanty blokują działanie składników aktywnych w kosmetykach, czyli to, na czym nam tak naprawdę zależy ? Jeśli więc konserwant znajduje się na początku składu, wszystko to, co znajdzie się w składzie po nim, nie ma tak naprawdę już większego znaczenia. Branża Beauty jest niestety szpetna.



Co w takim razie może pozytywnie podziałać na Twoją skórę ? Tylko i wyłącznie czyste, pozyskane z ekologicznych upraw składniki. Tu zasada jest dokładnie taka sama jak w przypadku żywności. Nic, co jest wysoko przetworzone, naszpikowane konserwantami, tak by można to było zjeść / użyć za kilka lat, nie będzie dla Ciebie dobre. Tymczasem Świat Natury w zakresie pielęgnacji skóry i rozwiązywania problemów skórnych ma naprawdę wiele do zaoferowania. Nie ma właściwie wskazania, na które w naturze nie istniałoby skuteczne, naturalne remedium. Ze swojej perspektywy, po kilku latach od przejścia na naturalną pielęgnację (i absolutny minimalizm w zakresie wybieranych i stosowanych produktów) mogę powiedzieć, że na mnie to działa.



Oczywiście pielęgnacja to jeden z wielu kroków, obok właściwego odżywiania, znalezienia własnej formy ruchu i aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu, fitoterapii, aromaterapii, przepracowania emocji. Tylko w stanie wewnętrznej harmonii jesteśmy piękni i zdrowi. Warto jednak stawiać te małe kroczki regularnie. Po jakimś czasie można spojrzeć za siebie by stwierdzić, że pokonaliśmy kawał drogi we właściwym kierunku :)

 

Komentarz

Zostaw swój komentarz